przejdź do Sochaczew.pl
Przywracają bunkry

Po zakończeniu działań bojowych z początku 1945 roku, kiedy to 17 stycznia wojska niemieckie zostały wyparte na zachód, w Sochaczewie pozostały liczne elementy umocnień linii obronnych, wybudowane głównie rękoma Polaków pod nadzorem niemieckiego okupanta. Blisko 75 lat od tamtych wydarzeń, pasjonat historii Artur Gałecki postanowił ocalić te świadectwa olbrzymiego wysiłku sochaczewian i wykorzystać je do celów turystyczno - edukacyjnych.

Kiedy najcięższe walki przetoczyły się przez nasze miasto, ludzie zaczęli sukcesywnie zacierać ślady wojny. Linie okopów zostały zakopane, żeby przywrócić teren pod uprawy. Bunkry, które przez lata wpisały się w krajobraz miasta, adaptowano na piwnice, chłodnie czy budynki gospodarcze. Część znalazła nawet zastosowanie jako fundamenty domów. Te, które znajdowały się na terenach państwowych, były zasypywane lub wysadzane. Tylko część niemieckich umocnień  zachowała się do dziś.

Ambitnego   zadania przywrócenia, wybudowanych jesienią 1944 roku (na wieść o zbliżającej się sowieckiej ofensywie) umocnień, do stanu z czasów świetności, w ramach projektu „Sochaczewskie Fortyfikacje” podjął się Artur Gałecki. Jest to pierwszy etap realizacji tego projektu.

- Od zakończenia wojny umocnienia niszczeją w naturalny sposób lub są celowo niszczone.  W świadomości ludzi zawsze funkcjonowały jako niemieckie, nie nasze. Nie można jednak zapominać, że największy wkład w ich powstanie mieli jednak Polacy. Właśnie dlatego ocalamy sochaczewskie schrony. By pamięć o naszych bliskich i przodkach, przymuszanych do pracy przy ich budowie, nie poszła w zapomnienie wraz z tonami gruzu - mówi Artur Gałecki.

Prace   restauracyjne idą sprawnie i dziś jeden z obiektów jest już prawie gotowy. Mowa o bunkrze przy ul. Kątowej.

- Takie tempo prac nie byłoby możliwe bez wsparcia Fundacji Ochrony Zabytków Mazowsza. Ogromny wkład mają także bracia franciszkanie. To dzięki ich pieczołowicie prowadzonym kronikom, możemy dziś odtworzyć wydarzenia sprzed ponad 70 lat – mówi Artur Gałecki.

Bunkier przy ul. Kątowej to jednej z trzech obiektów, które już za kilka dni mają być otwarte dla zwiedzających. To schron typu Regelbau 701. Miał służyć do ochrony dział przeciwpancernych podczas najcięższych bombardowań. Został już ogrodzony, pojawiły się przy nim tablice edukacyjne, zniszczone drzwi zastąpiły nowe, historycznie odwzorowane. Ale największe wrażenie robi wnętrze obiektu. Znalazła się tu kolekcja zdjęć upamiętniająca tytaniczny wysiłek okolicznej ludności, a zwłaszcza franciszkanów z Niepokalanowa, oraz ciekawe eksponaty z okresu budowy bunkrów.

- To po zobaczeniu tego schronu do grona miłośników sochaczewskich fortyfikacji zaczęli dołączać kolejni pasjonaci i miłośnicy historii, członkowie Grupy Rekonstrukcji Historycznej, m.in. Artur Szymański, Michał Buczek, Piotr Znyk i Tomasz Wijata, którzy społecznie pracują na rzeczy przywrócenia pamięci o sochaczewskich schronach – opowiada Artur Gałecki. - Wsparcie dla projektu zadeklarowały też władze miasta oraz gmin Sochaczew i Teresin, a także stowarzyszenie „Teresin - Nasze Korzenie”. Jestem otwarty na współpracę z osobami, które chciałyby wziąć aktywny udział w prowadzonych pracach. 1 września będzie okazja spotkać się i o tym porozmawiać. Bunkry będą w tym dniu otwarte dla zwiedzających od 12:00 do 18:00. Z tego miejsca chciałbym też serdecznie podziękować wszystkim, którzy już pomogli przy tym przedsięwzięciu.

Kilkaset metrów od schronu przy Kątowej, skręcając w kierunku ulicy Lubiejewskiej, znajdziemy kolejny element umocnień – rów przeciwczołgowy Panzergraben. Na długości około 15 metrów zostanie on przywrócony do dawnego kształtu wraz ze stożkowym zagłębieniem i maskującymi nasypami po bokach. Tu również ustawiona zostanie plansza edukacyjno-informacyjna.

Ostatnim   elementem ścieżki edukacyjno - turystycznej w tej okolicy będzie schron dla drużyny piechoty typu Regelbau 668 mieszczący się przy ulicy Lubiejewskiej. Przez wiele lat stał on w zaroślach na terenie prywatnej posesji. Nie nadawał się do wykorzystania, ponieważ zbierała się w nim woda.

- Przypuszczamy, że akurat to stanowisko obronne nie zostało nigdy ukończone i obsadzone przez załogę forteczną. Woda prawdopodobnie wybiła z kanalizacji tego bunkra już pod koniec jego budowy. Przed wejściem wykopana została nawet studnia, najpewniej w celu odwodnienia samej konstrukcji. Jednak rozwiązanie to nie zdało egzaminu i schron prawdopodobnie nie nadawał się do użytku – opowiada Artur Gałecki.

Dopiero z wykorzystaniem nowoczesnych rozwiązań, pomp, drenów i odwodnień udało się osuszyć schron. Trwają prace restauracyjne. Docelowo, ta mieszcząca od sześciu do dziewięciu żołnierzy budowla, ma zostać wyposażona w plansze pokazujące dawne wyposażenie bunkra, umożliwiające załodze przetrwanie w warunkach pola walki z zachowaniem kontaktu radiowego z innymi elementami umocnień. Do dziś w schronie zachowały się m.in. ciężkie pancerne, dwudzielne drzwi, system wyjścia ewakuacyjnego, wentylacyjny i nisze wysuwanych anten radiowych oraz oryginalna rura kominowa.

Wszystkie trzy obiekty mają być udostępnione zwiedzającym 1 września. Projekt „Sochaczewskie Fortyfikacje” zakłada uruchomienie w kolejnych etapach podobnych ścieżek turystyczno - edukacyjnych w innych częściach Sochaczewa, gdyż bunkrów w naszym krajobrazie jest znacznie więcej.

W ramach wsparcia udzielonego projektowi, w Punkcie Informacji Turystycznej mają się pojawić, sfinansowane przez urząd miasta, ulotki dotyczące sochaczewskich umocnień. Dzięki pomocy pozostałych podmiotów mieszkańcy otrzymają także pamiątkowe foldery informacyjne i będą mogli zapoznać się z historią naszego miasta i okolicy dzięki tablicom edukacyjnym.

Sebastian Stępień
sebastian.stepien@sochaczew.pl

A A A
28.08.2019
godz.13:20
 
kontakt
imię i nazwisko
adres e-mail
wiadomość